Szybko stalo sie jasne, jak dziesiecioosobowa grupa moze przemieszczac sie z miejsca na miejsce. Ledwo wysiedlismy z busika, a juz obok nas zatrzymal sie pelnowymiarowy autobus i kierowca zapytal, gdzie chcemy jechac. Okazalo sie, ze 10 osob w zupelnosci wystarczy do zainicjowania kursu autobusu. Pomocnik kierowcy oznajmil ludziom w poczekalni dworca autobusowego, ze za pol godziny wyjezdza autobus do Cannakale i uzbierala sie polowa autobusu. Reszta miejsc zapelniala sie stopniowo na kolejnych przystankach. Pokonanie okolo 300 km zajelo nam pol dnia i kosztowalo ok. 15 zl. Okazalo sie, ze ceny w zasadzie nie zaleza od firmy przewozowej i sa dla danej trasy zblizone.
Z Cannakale, ktore jest po azjatyckiej stronie ciesniny Dardanele, znow busikiem pojechalismy na camping oddalony o 10 km od Troi. Na campingu spotkalismy sie z bardzo mila obsluga. Byla tam restauracja, w ktorej zjedlismy obiad na pieknie przystrojonym stole, zlozony z kilku wysmienitych dan nie wykluczajac wina, za cen\152 ok. 2$ za osobe. Ze spraw sanitarnych byly tam czysto utrzymane toalety i prysznice z ciepla woda. Mieszkalismy moze niezbyt komfortowo, ale placilismy jedynie ok. 2 zl. za noc! Namioty postawilismy przy samej plazy, wiec do kapieli bylo bardzo blisko.
Do Troi wybralismy sie stopem. Podobno Turcy pytani o naleznosc za podwiezienie odmawiaja trzy razy, wiec my spytalismy jedynie dwukrotnie i dwa razy nie chcieli pieniedzy. Ostatnie 5 km postanowilismy przejsc na piechote i nawet nie zatrzymywalismy przejezdzajacych samochodow, ale i tak zatrzymala sie ciezarowka, by nas podwiezc, wiec z checia skorzystalismy. Troja robi duze wrazenie jesli chodzi o bliskosc kutlury starozytnej i jej wytworow, ale sama w sobie jest bardzo mala. Chyba nikt z nas nie sadzil, ze tak przeciez slynne miasto ma wymiary mniejsze niz boisko futbolowe. Do dzisiaj prowadzi sie tam wykopaliska, az mnie korcilo, zeby wziac sobie z wiadra jakas lupine garnka na pamiatke ...
Po trzech dniach spedzonych nad ciesnina Dardanele ruszylismy mile zegnani przez wlasciciela campingu do Istambulu. Ten fajowy Turek zalatwil nam busik do Cannakale i autobus do Stambulu. W Cannakale warto zwiedzic muzeum bitwy morskiej, ktora zamienila sie w pogrom angielskiej floty w czasie I wojny swiatowej oraz twierdze, ktora tak skutecznie razila wrogie okrety.
Ciesnine przekraczalismy ponownie promem i po parogodzinnej jezdzie (bilet kosztowal ok. 15 zl. za ok. 300 km, wiec normalna stawka) przyjechalismy na jeden z najwiekszych dworcow autobusowych swiata; bylem w szoku, gdy go zobaczylem. W Istambule bylismy tylko jeden dzien, wiec nie czuje sie upowazniony by zaproponowac jakies godne obejrzenia obiekty, gdyz widzielismy tak niewiele. Podobaly mi sie wszystkie zabytki, ktore widzielismy: palac Top Kapi, meczety Blue Mosque, Hagia Sophia, ogromny Kryty Bazar, gdzie jezyk polski jest jednym z "jezykow urzedowych", Muzeum Archeologiczne. Czasem warto wieczorem poczekac w okolicach Blue Mosque, by zobaczyc i uslyszec przedstawienie Swiatlo i Dzwiek, z powodu ktorego swiadomie spoznilismy sie na spotkanie z reszta grupy (tak bylo fajnie!).
Tej samej nocy wyjechalismy z tego wspanialego miasta pelni wrazen i jednoczesnie z zalem, ze tyle jeszcze zostalo do obejrzenia. W ciagu niecalych 4 godzin przejechalismy ponad 300 km do granicy i starym zwyczajem namowilismy jakiegos kierowce autobusu, by za 2 zl. zawiozl nas na granice.
Moze teraz podsumuje: Turcja jest bardzo ciekawym krajem. Podrozuje sie tam wygodnie w klimatyzowanych autobusach i niedrogo, gdyz ceny sa nizsze niz w Polsce. Jesli chodzi o wyzywienie, to kosztuje ono z zasadzie tyle ile u nas. Mozna tanio wypic piwo, markowy Tuborg po 1.50 zl. za kufel w takim upale smakuje rewelacyjnie. Jesli ktos bedzie w tym kraju niech koniecznie wybierze sie do tureckiej lazni, my zazylismy tej przyjemnosci w Cannakale za jedyne 4 zl.
Jesli ktos chcialby dowiedziec sie jakis szczegolow na temat Turcji, chetnie sluze informacjami.