Wspomnienia z Turcji

W Turcji bylem w lipcu 1994 roku z grupka znajomych z klubu "Tramp". Granice przekroczylismy pieszo przejsciem drogowym Kapitan Andriejewo - Edirne. Po przekroczeniu granicy warto udac sie do informacji turystycznej, ktora znajduje sie bezposrednio na placu za szlabanami. Mozna tam otrzymac sporo map i folderow, ktore z pewnoscia zacheca do dluzszego pobytu w tym interesujacym kraju. My wypytywalismy szczegolnie o ceny i mozliwosci poruszania sie. Okazalo sie, ze do centrum Edirne mozna dojechac malym busikiem z samej granicy za rownowartosc ok. 1 zl. Warto dokladnie ustalic cene tej uslugi juz na wstepie, gdyz obrotny Turek staral sie wymusic na nas zaplacenie kwoty kilkakrotnie wyzszej.

Szybko stalo sie jasne, jak dziesiecioosobowa grupa moze przemieszczac sie z miejsca na miejsce. Ledwo wysiedlismy z busika, a juz obok nas zatrzymal sie pelnowymiarowy autobus i kierowca zapytal, gdzie chcemy jechac. Okazalo sie, ze 10 osob w zupelnosci wystarczy do zainicjowania kursu autobusu. Pomocnik kierowcy oznajmil ludziom w poczekalni dworca autobusowego, ze za pol godziny wyjezdza autobus do Cannakale i uzbierala sie polowa autobusu. Reszta miejsc zapelniala sie stopniowo na kolejnych przystankach. Pokonanie okolo 300 km zajelo nam pol dnia i kosztowalo ok. 15 zl. Okazalo sie, ze ceny w zasadzie nie zaleza od firmy przewozowej i sa dla danej trasy zblizone.

Z Cannakale, ktore jest po azjatyckiej stronie ciesniny Dardanele, znow busikiem pojechalismy na camping oddalony o 10 km od Troi. Na campingu spotkalismy sie z bardzo mila obsluga. Byla tam restauracja, w ktorej zjedlismy obiad na pieknie przystrojonym stole, zlozony z kilku wysmienitych dan nie wykluczajac wina, za cen\152 ok. 2$ za osobe. Ze spraw sanitarnych byly tam czysto utrzymane toalety i prysznice z ciepla woda. Mieszkalismy moze niezbyt komfortowo, ale placilismy jedynie ok. 2 zl. za noc! Namioty postawilismy przy samej plazy, wiec do kapieli bylo bardzo blisko.

Do Troi wybralismy sie stopem. Podobno Turcy pytani o naleznosc za podwiezienie odmawiaja trzy razy, wiec my spytalismy jedynie dwukrotnie i dwa razy nie chcieli pieniedzy. Ostatnie 5 km postanowilismy przejsc na piechote i nawet nie zatrzymywalismy przejezdzajacych samochodow, ale i tak zatrzymala sie ciezarowka, by nas podwiezc, wiec z checia skorzystalismy. Troja robi duze wrazenie jesli chodzi o bliskosc kutlury starozytnej i jej wytworow, ale sama w sobie jest bardzo mala. Chyba nikt z nas nie sadzil, ze tak przeciez slynne miasto ma wymiary mniejsze niz boisko futbolowe. Do dzisiaj prowadzi sie tam wykopaliska, az mnie korcilo, zeby wziac sobie z wiadra jakas lupine garnka na pamiatke ...

Po trzech dniach spedzonych nad ciesnina Dardanele ruszylismy mile zegnani przez wlasciciela campingu do Istambulu. Ten fajowy Turek zalatwil nam busik do Cannakale i autobus do Stambulu. W Cannakale warto zwiedzic muzeum bitwy morskiej, ktora zamienila sie w pogrom angielskiej floty w czasie I wojny swiatowej oraz twierdze, ktora tak skutecznie razila wrogie okrety.

Ciesnine przekraczalismy ponownie promem i po parogodzinnej jezdzie (bilet kosztowal ok. 15 zl. za ok. 300 km, wiec normalna stawka) przyjechalismy na jeden z najwiekszych dworcow autobusowych swiata; bylem w szoku, gdy go zobaczylem. W Istambule bylismy tylko jeden dzien, wiec nie czuje sie upowazniony by zaproponowac jakies godne obejrzenia obiekty, gdyz widzielismy tak niewiele. Podobaly mi sie wszystkie zabytki, ktore widzielismy: palac Top Kapi, meczety Blue Mosque, Hagia Sophia, ogromny Kryty Bazar, gdzie jezyk polski jest jednym z "jezykow urzedowych", Muzeum Archeologiczne. Czasem warto wieczorem poczekac w okolicach Blue Mosque, by zobaczyc i uslyszec przedstawienie Swiatlo i Dzwiek, z powodu ktorego swiadomie spoznilismy sie na spotkanie z reszta grupy (tak bylo fajnie!).

Tej samej nocy wyjechalismy z tego wspanialego miasta pelni wrazen i jednoczesnie z zalem, ze tyle jeszcze zostalo do obejrzenia. W ciagu niecalych 4 godzin przejechalismy ponad 300 km do granicy i starym zwyczajem namowilismy jakiegos kierowce autobusu, by za 2 zl. zawiozl nas na granice.

Moze teraz podsumuje: Turcja jest bardzo ciekawym krajem. Podrozuje sie tam wygodnie w klimatyzowanych autobusach i niedrogo, gdyz ceny sa nizsze niz w Polsce. Jesli chodzi o wyzywienie, to kosztuje ono z zasadzie tyle ile u nas. Mozna tanio wypic piwo, markowy Tuborg po 1.50 zl. za kufel w takim upale smakuje rewelacyjnie. Jesli ktos bedzie w tym kraju niech koniecznie wybierze sie do tureckiej lazni, my zazylismy tej przyjemnosci w Cannakale za jedyne 4 zl.

Jesli ktos chcialby dowiedziec sie jakis szczegolow na temat Turcji, chetnie sluze informacjami.

Bartek Kolodziejczyk